Sprawozdanie z podróży Laury do Indii – czesc 1 – Down-and-feathers.net
 

Sprawozdanie z podróży Laury do Indii – czesc 1

| Posted in Laura

Wiosna 2011

(written by Lydia, Laura’s Mum)

Laura nie mówi w zwykły sposób, lecz przy pomocy klawiatury komputerowej i wsparcia dla jej ręki – metoda ta nazywa się “facilitated communication”, a my nazywamy ją telepatią. Tego rodzaju rozmowy Laura prowadzi przeważnie ze swoją siostrą Marie. W czasie podróży zanotowaliśmy to i owo (notowanie nie zawsze się udaje, bo któż zapisuje wszystko, co zostało powiedziane, ale jednak torobimy, ponieważ jej słowa są wyjątkowe i czasem o wielkiej głębi, co ma dla nas wielkie znaczenie. Gdyby nie ta metoda komunikacji, pozostalibyśmy z pytaniem: “co się dzieje w tym dziecku?” Jak ona doświadcza tego, że nie mówi, to już inna sprawa. Niełatwa dla obu stron).

Dla celów tego sprawozdania, pokazaliśmy Laurze zdjęcia (ona ma doskonałą pamięć, właściwie niemal wszystko pamięta). To, co Laura wówczas powiedziała lub jak skomentowała zdjęcie, znajduje się na niebieskim tle. Od początku było naszym zamiarem napisanie tego sprawozdanka, dlatego mamy tak wiele zdjęć Laury.

 Zjęcie z minionego lata (2010):

chętnie śpiewam z towarzyszeniem instrumentów ponieważ bogowie są wtedy szczęśliwi i w ten sposób mogę też okazać moją radość ponieważ mnie zawsze wypełnia wewnętrzna radość ale nie zawsze mogę to okazać i nie zawsze jest to stosowne

Laura była już raz w Aśramie (i podróżowała po południowych Indiach) w 2000 r. Doświadczała Swami Premananda z bliska i otrzymała wiele błogosławieństw. Później otrzymała od Niego Shivaratri Lingam, na którym czasem robi puja, a przy tym gra i śpiewa.

 

  20 lutego, godz. 22

moja mama bardzo dobrze szyje

Maszyna do szycia znalazła swoje zastosowanie. Indyjskie ubrania zostały skrócone tam gdzie było topo trzebne, Laura była z tego wyraźnie zadowolona. Prezentuje show z tatą.

jestem BARDZO zdenerwowana

Dlaczego, Laura?

myślę że nie będę wiedziała co mam robić

 

25 lutego, godz. 21

moja kotka nie chce ze mną jechać ale jest bardzo zainteresowana

Powiedziałam, że mały kotek chce z nami jechać w walizce – cóż za niemądra myśl, w rzeczy samej.

Sobota 26 lutego, godz. 8.20

podróżowanie jest emocjonujące ponieważ prawie wszystko jest nowe

Martine nas odwiozła. Mamy długą tradycję wzajemnego odwożenia się do Zaventem.

Godz.8.23
Chennai, cel podróży pomiędzy wieloma innymi

Godz. 8.24

jestem silna ale bardzo zdenrwowana

Whenever things get a bit much, Laura sticks out her tongue; she never does it for no reason.

Godz. 8.30

moja duża siostra też tu jest

Właściwie najstarsza siostra miała jechać do Indii, aby wziąć ślub. To też jest powód tego, że rodzice pana młodego kupili bilet. Teraz okazuje się, że ślub się nie odbędzie, ponieważ nasz Swami zmarł. Ale jak widać, zachowujemy odwagę.

Godz. 8.42

Godz. 9.10

Godz. 9.32

Godz. 10.03

próbuję zachować spokój

Czekanie w kolejce do odprawy, długi spacer przez lotnisko, znowu czekanie do odprawy bagażu ręcznego (bo wszystko musi być w torebkach) i podziwianie samolotu. Komentaż Laury jest skrótowy.

Godz. 10.04

podoba mi się tutaj

na lotnisku byłam najpierw bardzo zdenerwowana i kurczowo trzymałam się mamy ale gdy lecieliśmy nie wydarzyło się nic szczególnego

już wcale nie byłam zdenerwowana tylko powietrze był takie inne, ale wszystko poszło dobrze

na zdeciu jem chleb z domu bardzo smaczny ponieważ chętnie jem chlebale to nie jest dla mnie dobre więć nie dostaję go często

Nadal jest dla mnie zaskakujące, jak łaura patrzy na życie.

moja babcia pochodzi z bardzo daleka a wtedy jeszcze ludzie nie latali

Tu wskazuję miejsce urodzenia babci, w środku ekranu u góry.

mama mówi że jeszcze kilka godzin marie też ale to wydaje się nie mieć końca

Znamy wiele osób podróżujących tym samolotem. Laura się przechadza lub odbiera wizytę.

cieszę się że już jesteśmy

zawsze szybko zawieram przyjaźnie z ludźmi otwartymi na niewidzialną stronę świata

Zawsze, jako matka, cieszę się z tego, jak spontanicznie ludzie podchodzą do Laury i czuje się wtedy, że bardzo wiele się wówczas dzieje

potrafię długo wytrwać na nogach w mojej tak długo oczekiwanej podróży

już się niczym nie martwię

mogę zostać przy walizkach podczas gdy Marie biega w różne strony
cieszę się że nie muszę tego robić z nią i daje mi to szansę na ‘wczucie się w atmosferę’ jak się to mówi

 

wszyscy ludzie tutaj wyglądają inaczej, ale od wewnątrz są tacy sami jak inni ludzie

miło jest to widzieć

O godz. 19.30 czasu belgijskiego i o północy miejscowego czasu indyjskiego, wylądowaliśmy w Chennai. Ponieważ wysiedliśmy później, niemal natychmiast dostaliśmy nasze bagaże. Wyszliśmy na zewnątrz pożegnać się z pięcioma współpodróżnymi, którzy sami wynajęli hotel, a których mieliśmy zobaczyć znowu jutro. Patrzymy na tabliczki kierowców taksówek, kto nas zawiezie do hotelu, ale nasze poszukiwanie jest bezowocne. Ze względu na Laurę wynajęliśmy drogi hotel, komfortowy, nie za daleko od lotniska. Inni szoferzy z tabliczkami są pomocni, ale nic nie wiedzą o naszym hotelu. Marie jest wysłana z zadaniem znalezienia rozwiązania, co Laura nazywa “bieganiem w koło”, podczas, gdy my czekamy niemal godzinę w wilgotnym upale i hałasie ruchu ulicznego. Laura chce się położyć na ziemi, ale tutaj naprawdę nie jest to możliwe, więc siedzi na walizce ? jest całkiem zadowolona. W międzyczasie Marie została zagadnięta przez dwóch młodych mężczyzn w języku brytyjskim angielskim. Znają się ze spotkania “Młodzieży” 4 lata temu w Londynie i teraz się dowiadują, że pojutrze w Aśramie odbędzie się szereg wielkich ceremonii “Samadhi” (co to dokładnie znaczy, sami nie wiemy) Swami Premanandy. Żałują, że wcześniej tego nie wiedzieli, ale Marie ich zapewnia, że znajdą się miejsca, więc natychmiast decydują się jechać do Aśramu, pierwszym nadarzającym się autobusem czy innym środkiem transportu. Jaki ładny przypadek.

Marie wraca bez sukcesu i nagle zauważa Hindusa, którego kiedyś wcześniej widziała jako pracownika hotelu. Mówi do niego: “Znam twoją twarz.” Ja też cię pamiętam? odpowiada on. Nadal pracuje w tym samym hotelu. Teraz Abdul Salaam, “twarz” stara się jak może i załatwia taxi i hotel (z extra łóżkiem za darmo, ponieważ jest nas trzy) za połowę ceny i z mnóstwem gwiazdek. To ostatnie trzeba jeszcze zobaczyć, ale jesteśmy zadowolone z przebiegu całej historii i pomocy boskiego Mistrza, który aranżuje spotkania jak cud, ponieważ prawdopodobnie nie chce, abyśmy wydawali zbyt dużo pieniędzy, a jednak zadbali o Laurę. Hotel nazywa się jakoś z “Raja” w środku, co znaczy król w języku hindi. Wygrana 🙂

uff, teraz jestem zmęczona!

Read on: part 2


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *