Sprawozdanie z podróży Laury do Indii – czesc 5 – Down-and-feathers.net
 

Sprawozdanie z podróży Laury do Indii – czesc 5

| Posted in - Laura, Język polski

Travel account of Laura’s trip to India, February-March 2011

(Spisana przez Lydię, mamę Laury)

Aby spisać tę relację, pokazaliśmy zdjęcia Laurze.  Jej uwagi podczas podróży lub komentarze na widok zdjęcia zapisane są na niebiesko.

10/03/2011 godz. 13.33

“doświadczenie kingfisher” (linie lotnicze) mówi mama ponieważ pilot tak powiedział ale mnie się to po prostu podoba

Laura doświadcza “kingfisher” w taki sposób, że buja się w przód i w tył na fotelu w stałym rytmie przez 2 godziny lotu jakby jej życie od tego zależało. Czasami chwyta fotel przed soba, sprawdzając jego solidność.

 

Na szczęście ludzie zajęci dzwonieniem, sms?ami, snem i pozostają wyjątkowo nieporuszeni.

Żyzne pola Tamil Nadu

Godz. 15.59
Lotnisko Chennai

to indyjskie danie było bardzo pikantne i nudne ale jedzenie jest niezbędne więc jadłam

godz. 16.34

Zamawiamy taksówkę na wieczór w Madrasie

Pierwszy kierowca jest pijany i nie zna drogi. Wysiadamy i robimy trochę zamieszania. Dostajemy inny samochód z porządnym kierowcą. Szczyt wieczorny jest bardzo niebezpieczny i nie chcemy dodatkowo powiększać ryzyka.

 5 pm

Dodz. 17.00
Jedziemy do Mylapore, dobrze znanego i ulubionego z czasu poprzednich podróży. (zobacz też w Wikipedia)

Nasz towarzysz poróży i przyjaciel David poszukuje książek o ajurwedzie (tradycyjnej indyjskiej sztuce leczenia), więc najpierw jedziemy po informacje do Ramakrishna Missie.

david dał mi kwiat do wpięcia we włosy

Miejscowe kobiety są zachwycone, gdy Laura bierze jedną z nich pod rękę, aby wspólnie poznać teren

nudziłam się w księgarni

Mądrość książkowa nie jest przeznaczona dla Laury, ona ma własne źródła.

na zewnątrz było rozkosznie

Po książki o ajurwedzie zostalismy wysłani do “supermarketu kultury i tradycji” w sąsiedztwie, w pobliżu wiekowej Kapalishwarar Tempel.

Godz. 18.15

Wokół światyni ulokowane są kramy z dewocjonaliami i innymi rzeczami, ale nie możemy tam zostać zbyt długo, ponieważ robi się późno.

Na zdjeciu widać karuzele dla leciutkich indyjskich maleństw.

Tu można kupić bilet na puja (hinduski rytuał religijny)

Godz. 18.21

na ulicy dostałam zabawki

moje ulubione zabawki to dzwonki

Godz. 18.23

Nowa zabawka zostaje wypróbowana i znajduje uznanie.

Godz. 18.50

“Giri trading agency private limited” – nazywa się ten sklep. Tu trzecie piętro.

Godz. 19.10

Laura jednak siada za drzwiami, zrzuca buty, bo ta papierkowa robota przy kasie może przecież długo potrwać.

Godz. 19.19

Dziesiątki ludzi omijają Laurę jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie. Indie są naszym drugim domem.

Godz. 20.49

Godz. 20.57

nasza podróż trwa już za długo

10/03/2011 godz. 23.38

w ostatnim momencie możemy jeszcze wziąć prysznic…

przez to czuję się o wiele lepiej

11/03/2011

Jest 13 godzin i 11 minut później. W Brukseli jest dopiero godz. 8.30 (w Indiach jest teraz godz. 13.00- – 4 i pół godziny różnicy)

what a nice feeling to be so close to home again

“Kochana Lauro, nie spałaś całą noc?”

11/03/2011 godz. 9.00

Martine przywiozła nam ciepłe płaszcze

Piątek 11/03/2011
Godz. 15.00 – zimowe słońce świeci przez okno

… The end …

Read the other blogs


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *